Minta Eats

In France, cooking is a serious art form and a national sport.

Tarta z burakami, fetą i tymiankiem

z jednym komentarzem

Ciasto francuskie, buraki, feta, tymianek. Na szczęście wszystko było w lodówce, a tymianek rośnie na parapecie.
Ta tarta z burakami to moja propozycja na dzień, gdy szkoda nam słońca, aby marnować czas na siedzenie w domu lub zaprzątanie sobie myśli zakupami. Lepiej wyjść na rower.
Jemy przy kuchennym blacie, karmimy znajomych lub zabieramy w plastikowym pudełku na kolejną przejażdżkę.

Tarta z burakami i fetą

Tarta z burakami i fetą

Tarta z burakami, fetą i tymiankiem
Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego (sprawdź w składzie, czy zawiera masło – takie jest najlepsze)
3 średnie lub 4 małe buraki
4 łyżki serka mascarpone lub Philadelphia
75 g sera feta
kilka gałązek świeżego tymianku
gruba sól morska
czarny pieprz
oliwa z oliwek
1 jajko

Tarta z burakami i fetą

Tarta z burakami i fetą

Buraki umyj i ugotuj w łupinkach (ja gotuj∂ je na parze), aż będą miękkie. Wyjmij z garnka, odstaw do ostudzenia. Obierz ze skórki i pokrój w półplasterki.
Nagrzej piekarnik do 190 stopni Celsjusza. Rozłóż arkusz ciasta na prostokątnej blasze, załóż brzegi, by powstała dookoła ramka o szerokości 1 cm. Posmaruj środek ciasta serem mascarpone. Na wierzchu ułóż kawałki buraków i kawałki pokruszonej fety. Skrop oliwą, dopraw świeżo mielonym pieprzem oraz tymiankiem (pamiętaj, że feta jest słona, więc tarta może nie będzie potrzebować dodatkowego solenia).
Posmaruj brzegi ciasta rozmąconym jajkiem, wstaw do piekarnika i piecz przez ok. 25 minut, aż ciasto na brzegach wyrośnie i się przyrumieni, a kawałki fety zezłocą.
Podawaj na ciepło lub na zimno.

Tarta z burakami i fetą

Tarta z burakami i fetą

———

This simple beetroot & feta tart is my go-to treat for a fast and simple lunch. It’s perfect for the days when it would be a pity to spend too much time at home and too less biking.
Eat it straight from the oven, still in hiking shoes or pack some slices for a bike trip.

Betroot and feta cheese tart

Betroot and feta cheese tart

Beetroot & feta cheese tart
Ingredients:
1 package ready made puff pastry (look for the butter-based one)
3 medium or 4 small beetroots
4 tablespoons mascarpone or Philadelphia cheese
75 g feta cheese
few springs of fresh thyme
sea salt
black pepper
olive oil
1 egg, for brushing the pastry

Wash the beetroots but do not peel them. Cook whole, unpeeled beets until tender (I usually cook them over steam). Take out of the pot, leave aside to cool down. Remove the skin from the roots and cut them in half and then into slices.
Preheat the oven to 190 degrees Celsius. Place a sheet of pastry in a rectangular baking tray. Flip over the sides of the pastry sheet to create a 1 cm wide “frame” (looks nicely and helps to keep all goodie things in the middle). Spread mascarpone cheese over the pastry, skipping the rant. Place slices of beets over the cream cheese, top with some feta crumbs. Drizzle with olive oil and season with black pepper, thyme and some salt (remember that feta is quite salty). Beat the egg and brush the edges of the pastry with egg. Put the tart into the oven and bake for 20- 25 minutes (after 15 minutes You can reduce the heat to 180 C), until the edges of the tart are golden brown. Serve warm or cold.

Written by mminta

07/05/2013 at 8:33 am

Prosecco pod słońcem

Skomentuj »

Jak niedawno pisałam na Winicjatywie – lubię bąbelki. Za ich beztroski, radosny charakter i element perlistego rozbawienia, jaki wprowadzają do czasem nazbyt poważnej winiarskiej rzeczywistości.
Jednak to, co beztroskie, nie musi oznaczać nieeleganckie czy też banalne. Dowodem tego są prosecco od włoskiego producenta Nino Franco.

Degustacja Nino Franco

Degustacja Nino Franco

Na początku chwila wyjaśnienia, czym jest (i czym nie jest) prosecco. To włoskie musujące wino jest produkowane w regionach Wenecja Euganejska (Veneto) i Wenecja Julijska (Friuli). Do jego wytwarzania używa się głównie winogron szczepu Glera (do niedawna nazywanego także Prosecco, jednak kilka lat temu włoskie władze postanowiły wrócić do historycznej nazwy Glera, by móc chronić nazwę wina Prosecco – w przeciwieństwie do chronionych nazw apelacji geograficznych, a taką jest dziś Prosecco, nazwy szczepów nie są prawnie chronione i nic nie stało na przeszkodzie, by mogło się pojawić prosecco z Australii czy z Chile). W odróżnieniu od szampana, prosecco wytwarza się zwykle metodą Charmata – podczas gdy szampan fermentuje po raz drugi już w butelkach, prosecco przechodzi druga fermentację w stalowych zbiornikach (ta metoda jest tańsza od metody szampańskiej, co pozytywnie wpływa na cenę samego gotowego produktu).

Sześć różnych etykiet z portfolio Nino Franco było bohaterami degustacji zorganizowanej przez Roberta Mielżyńskiego, na którą otrzymałam zaproszenie. Na zaproszenie importera, w spotkaniu uczestniczyła przedstawicielka producenta – Federica Ban.

Federica Ban

Federica Ban

Początki marki Nino Franco sięgają 1919 r. – wówczas Antonio Franco założył swoją winnicę, z którą czasem zaopiekował się syn Nino, a potem jego syn – Primo. I to właśni Primo, jak opowiedziała Federica,  podjął decyzję, by z całości owoców produkować wyłącznie prosecco. I trzeba przyznać, włoskiej rodzinie z Valdobbiadene (obecnie w biznes zaangażowane jest już czwarte pokolenie) wychodzi to naprawdę dobrze.

Podstawową etykietą Nino Franco jest nierocznikowe prosecco o nazwie Rustico (100 proc. z winogron szczepu Glera) – jego roczna produkcja sięga ok 750 tys butelek. Słowo podstawowe nie oznacza nieciekawe – Rustico jest wyraźnie świeże i owocowe, wytrawne i subtelnie musujące drobnymi bąbelkami.

Jak przyznała Federica, podstawowe Rustico świetnie nadaje się jako aperitif przed późnym śniadaniem czy kolacją, także do drobnych antipasti. Jednak prosecca o bardziej złożonym smaku śmiało można łączyć z jedzeniem, bez straty dla jednego i drugiego.

Crostini z tallegio i gruszką

Crostini z tallegio i gruszką

Wytrawne, mineralne prosecco Brut  świetnie poradzi sobie z przekąskami czy na przykład risotto. Monika, szefowa Kuchni Mielżyński Wine Bar, zaproponowała do niego Risi e Bisi – idealnie kremowe, subtelne risotto z zielonym groszkiem i słonawą pancettą, oprószone parmezanem, potrawę bardzo charakterystyczną dla regionu Veneto.

Risi e bisi
Risi e bisi

Drugim daniem zaproponowanym przez Monikę Osękę był faszerowany suszonymi pomidorami i piniolami mostek cielęcy, podany z młodymi ziemniaczkami oraz grillowaną cykorią. Parą dla tego dania było musujące Rose Faive od Nino Franco, do wyrobu którego używa się winogron odmian Merlot i Cabernet Franc (nie jest to prosecco, gdyż przepisy apelacji nie dopuszczają w tej chwili win różowych, a i użyte szczepy są dla prosecco raczej egzotyczne). Z kolei do dań z białych ryb dobrym kompanem będzie Grave di Stecca.

Cielęcina faszerowana suszonymi pomidorami z grillowaną cykorią

Cielęcina faszerowana suszonymi pomidorami z grillowaną cykorią

 PODPIS: Do grillowanej dorady - Nino Franco Grave di Stecca. Choć technicznie jest to prosecco, Grave di Stecca jest poddawane dłuższej fermentacji i dłużej leżakuje w butelkach, przez co trafia na rynek później, niż typowe prosecco. Co ciekawe, na etykiecie wina - z powodu świadomej decyzji producenta - nie znajdziemy nawet napisu "prosecco“.


Do grillowanej dorady – Nino Franco Grave di Stecca.

W odróżnieniu ode mnie, wytrawne, musujące wina mniej lubią się z deserami i dlatego zawsze dopytuję o pomysły  na ich odpowiednie łączenie. Jak wyjaśniła Federica, deserom na pewno dałyby radę dwa prosecca –  Primo (30 g cukru resztkowego) oraz Nino Franco Prosecco di Valdobbiadene Superiore di Cartizze które można podawać z biscotti, drożdżowym ciastem (panettone) czy klasyczną, lekką tartą z kruchego ciasta z kremem i owocami. Drugie z wspomnianych win produkowane jest z winogron uprawianych na jednym zboczu jednego wzgórza o nazwie właśnie Cartizze (ok. 100 ha winnic należących do ponad 100 producentów) – jest tu chłodniej i zbiory odbywają się najpóźniej, co sprawia, że wina są bardziej ekspresyjne i są powszechnie uważane za najlepsze prosecco.

Degustacja Nino Franco

Degustacja Nino Franco

Written by mminta

05/05/2013 at 10:47 am

Zupa z rukwi wodnej, czyli powrót Pana Ziółko

z 2 uwagami

Codziennie do domu wracam z czymś zielonym.

Rukiew wodna od Pana Ziółko

Rukiew wodna od Pana Ziółko

Z papierową torbą wypchaną liśćmi rukoli i młodej botwinki. Albo z pękiem tulipanów, które widywać będę tylko rano i późnym wieczorem. Bez opamiętania kupuję młode, ale dzielne krzaczki ziół – mimo, że nie mam gdzie ich sadzić. Ale oprzeć też się nie mogę.  Na razie w miseczkach  zamieszkała tajska i zwyczajna bazylia, rozmaryn, lippia (z rodziny werbenowatych, podobnie jak stewia, jest super-słodka) i szałwia o dużych, niebieskawych liściach (będzie dobra zeszklona na oliwie z czosnkiem, chili i jajecznym pappardelle).
Ostatnio u Pana Ziółko (wtorki i czwartki na Koszykach, środa w Fortecy przy Zakroczymskiej) było zioło oliwne (wierzcie lub nie, pachnie jak zielone oliwki i podobnie smakuje; Mariusz radzi, by używać go, jak oliwek – ja dodałabym go do pasty na bazie twarogu lub pieczonej w pergaminie ryby) i serdecznik (ma właściwości podobne do aloesu).
Sądząc po ruchu wokół skrzynek z młodą zieleniną u Pana Ziółko, nie tylko ja stęskniłam się za zielonym. Na szczęście, mimo nieprzywoicie długiej zimy, będzie jej tylko więcej.

Zupa z rukwi wodnej

Zupa z rukwi wodnej

Zupa z rukwi wodnej
na 2 porcje

Składniki:
150 g liści rukwi wodnej (4 garście)
1 średni lub 2 małe ziemniaki
500 ml bulionu warzywnego
1 szalotka
1 ząbek czosnku
1 łyżka masła
sól, pieprz, do smaku
2 łyżki twarożku lub młodego sera koziego
wędzone płatki chili

Rukiew opłucz zimną wodą i odłóż na durszlak do odcieknięcia. Szalotkę obierz i drobno posiekaj. Czosnek obierz i drobno posiekaj lub zmiażdż w prasce. Ziemniaka obierz i pokrój na kawałki.
W garnku rozgrzej masło, dodaj szalotkę i czosnek. Podgrzewaj na małym ogniu, aż szalotka się zeszkli. Dodaj bulion i pokrojonego ziemniaka. Przykryj garnek i gotuj przez ok. 20 minut, aż ziemniak zmięknie. Dodaj rukiew i gotuj na średnim ogniu przez 2-3 minuty. Zdejmij garnek z kuchenki i odstaw na 2-3 minuty do przestudzenia. Zmiksuj całosć za pomocą blendera ręcznego. Dopraw solą i pieprzem.
Przelej zupę do miseczek, na wierzchu ułóż po łyżce koziego sera, posyp płatkami chili.

Rukiew wodna

Rukiew wodna

———————————————————

Watercress soup with goat cheese

Watercress soup with goat cheese

Watercress soup with goat cheese and chili flakes
serves 2

Ingredients:
4 handful watercress leaves
1 medium potato
1 big shallot
1 clove of garlic
500 ml vegetable stock
1 tablespoon butter
2 tablespoons fresh goat cheese
smoked chili flakes
sea salt, back pepper

Wash the watercress in cold water, set aside in a strainer to remove the water. Peel the shallot and cut into a fine dice. Peel and finelly chop the garlic. Peel the potato and cut into 1 cm cubes. Heat the butter in a medium size pot. Add the shallot and garlic and cook over a small heat untill glossy. Add the potato and vegetable stock, cover the pot and cook over a medium heat until potato is tender. Add the watercress and cook for 2-3 minutes. Set the pot aside for 2-3 minutes for the ingredients to cool down a bit. Blend with a hand blender for a smooth soup. Spice up with salt and black pepper. Pour into the bowl, top with some goat cheese and chili flakes.

Zupa krem z marchewki z pistacjami

Skomentuj »

Praca w domu
Minus: trudniej się oprzeć słońcu, które dość bezczelnie świeci przez okno i sabotuje mobilizację do pracy (a tu dwa teksty do skończenia).
Plus: zamiast zabranej na wynos kanapki, można zrobić sobie zupę.
W lodówce było kilka marchewek, cebula, czosnek, w doniczce – tymianek od Pana Ziółko. Na stole niedokończona miseczka pistacji. Wyszła zupa.

Zupa krem z marchewki z pistacjami

Zupa krem z marchewki z pistacjami

Ta zupa zmienia charakter w zależności od przypraw, jakie dodasz. Zastąp tymianek startym świeżym imbirem (podsmaż go razem z cebulą i czosnkiem) by nabrała bardziej orientalnego charakteru. Jeśli z kolei chcesz, by była łagodniejsza i bardziej kremowa, przed podaniem nałóż na wierzch łyżkę mascarpone.

Zupa krem z marchewki z pistacjami
na 4 porcje
Składniki:
5-6 średnich marchewek
2 małe cebule
2-3 ząbki czosnku
500 ml bulionu warzywnego
2-3 gałązki świeżego tymianku
chili w płatkach (do smaku)
czarny pieprz
gruboziarnista sól
2-3 łyżki pistacji
1 łyżka masła lub 1 łyżka oliwy

Marchewkę obierz i pokrój na półtoracentymetrowe kawałki. Cebule obierz i drobno posiekaj. Czosnek drobno posiekaj lub przeciśnij przez praskę. W garnku o grubym dnie rozgrzej masło lub oliwę, dodaj cebulę i czosnek i smaż na małym ogniu, aż się zeszklą. Dodaj marchewkę i podsmażaj 3-4 minuty na średnim ogniu, od czasu do czasu mieszając, aby się nie przypaliła (możesz dodać nieco bulionu, jeśli nie ma już oliwy). Dodaj bulion (płyn powinien zakryć warzywa), tymianek, nieco chili, przykryj garnek i gotuj na niewielkim ogniu, aż marchewka zmięknie. Zestaw garnek z ognia, odczekaj, by zupa nieco przestygła i zmiksuj ją blenderem ręcznym (ja lubię, gdy nie jest idealnie gładka). Dopraw solą i pieprzem do smaku, wymieszaj. Przed podaniem posyp prażonymi pistacjami.

Zupa krem z marchewki z pistacjami

Zupa krem z marchewki z pistacjami

——————————

Carrot soup with pistachio and thyme
serves 4

Ingredients:
5-6 medium carrots
2 small golden onions
2-3 cloves of garlic
2 cups vegetable stock
2 teaspoon fresh thyme leaves
chili flakes (to taste)
freshly ground black pepper
sea salt
1 tablespoon butter or olive oil
pistachio nuts, to serve

Wash, dry and peel the carrots. Cut them into 1,5 cm pieces. Peel and finely chop the onions and garlic. Heat the butter or oil in a heavy-bottomed pot, add the onion and garlic and cook over a low heat until glossy. Add carrots, thyme and chili flakes and cook for 3-4 minutes over a medium heat (be careful for the carrots not to get burned). Add the stock, cover the pot and cook until the carrots are tender. Remove the pot from the stove, wait for a few minutes to cool down a bit; blend with hand blender until smooth. Season up with salt and pepper. Pour into the bowls and top with some pistachio nuts.

Carrot soup with pistachio

Carrot soup with pistachio

Written by mminta

19/04/2013 at 10:12 am

Z koszykiem na Koszyki

z 8 uwagami

No tak, dzieje się, bo na koniec kwietnia wreszcie ruszamy z Koszykami! – rzuciła w przelocie Justyna, gdy odbierałam szykowana na wynos kanapkę z kozim serem.

Hala Koszyki

Hala Koszyki

Halę Koszyki poznałam już jako ruinę ze Składem Taniej Książki. Ilekroć przechodziłam Koszykową, robiło mi się nieco żal zapuszczonego secesyjnego budynku. O tym, jak kiedyś wyglądało życie na Koszykach wiem jedynie z opowieści znajomych urodzonych w Warszawie oraz ze starych zdjęć. Od czasu od czasu w mediach pojawiały się informacje o tym, co będzie z Koszykami i planowanych tam inwestycjach, a na samym terenie – koparki i inne dźwigi. Tym bardziej ucieszyła wiadomość, że na Koszyki będzie można się wybrać z koszykiem. W dodatku – za sprawą znajomych osób.

Kawa na Koszykach

Kawa na Koszykach

We wtorek wchodzę na Koszyki. Mini bazar zajął tzw. wschodnią halę, bliższą skrzyżowaniu z Poznańską. Sprawczynią całego zamieszania jest Justyna Kosmala, współwłaścicielka Charlotte. Kilka razy zdarzało nam się rozmawiać o miejskich bazarkach i małych targach, na których można tez przysiąść, coś zjeść lub napić się południowej kawy.

Przez drzwi kończące pomieszczenie z barem widzę osłonecznione podwórko. W centralnym pomieszczeniu na ścianach są stare, butelkowo-zielone kafle. Tu będzie bar – ekspres już działa, szklanki i kieliszki czekają w pogotowiu. Są ciasta, a za kilka dni ma zacząć działać część z bistro, w którym będą serwowane małe dania (z nieoficjalnych przecieków – zapowiada się dobrze) do przygotowania których będą też wykorzystywane produkty dostępne na Koszykach.

Koszyki

Koszyki

Na dole, po lewej od wejścia, ulokowało się stoisko mięsne, na którym króluje Pani Ania. Jest mięso świeże, tradycyjnie przygotowane wędliny, kiełbasy i pasztety.
Po schodach wchodzę na piętro. Są produkty greckie (wychodzę z halloumi i oliwkami), pan Dobra Kiszka, Zosia Różycka z ciastami, stoisko ze świeżo wyciskanymi sokami i zielonymi koktajlami oraz stoisko Mateusza Kubika – z paloną przez niego kawą, pomarańczami i awokado oraz przetworami z Sycylii, od InCampagnii, oliwy, przetwory Made with Love Marty Wajdy (PS: “O wino pytaj”). Na razie stoisk jest kilka, ale wkrótce maja się pojawić kolejni wystawcy, np. “Magdalenka” z nabiałem.

Na pietrze czeka stoisko z sokami i zielonymi koktajlami

Na pietrze czeka stoisko z sokami i zielonymi koktajlami

Awokado u Kubika

Awokado u Kubika

Ciasta Zosiowe

Ciasta Zosiowe

Ostatni przystanek – podwórko. Trzy ustawione tu stoliki zajęli pierwsi kupujący uzbrojeni w kawę i owoce kupione na jednym ze stoisk. Wśród sprzedających są znani warszawiakom Pan Sandacz nie tylko z sandaczem, Pan Ziółko (wychodzą z torbą zielonych młodych liści sałat, botwiny, rukwi, green boya oraz oregano, które miało być miętą; bratki i lippia – to jest coś genialnego – następnym razem); są kwiaty z Warsztatu Woni Marty Gessler.

Warzywa i owoce - do koszyka

Warzywa i owoce – do koszyka

Pan z kwiatami

Pan z kwiatami

Ziółka od Pana Ziółko

Ziółka od Pana Ziółko

Koszyki są niewielkie, kameralne, ale chyba takie powinny być. Jest różnorodnie, wszystkiego po trochu – od oliwek, przez marchewkę po wędliny i zielone koktajle. Są już dwa Le Targi, Nowy Targ, bazarek przy Fortecy. I cieszy mnie, że powstało kolejne miejsce, w centrum miasta, gdzie przy okazji zakupów można zamienić dwa, trzy zdania ze sprzedawcą, a w dodatku będzie można coś zjeść, a wieczorem – wpaść na lampkę wina. Mam nadzieję, że część gastronomiczna wyjdzie fajnie.
Pewnie natychmiast pojawi się łatka (a właściwie już się pojawiła), że to hipsterskie etc. Cóż, niektórzy widocznie muszą dorabiać ideologię i doklejać etykietki do kupowania marchwi (swoją drogą, ciekaww, który bazar się tego określenia jeszcze nie doczekał ;-) . Trudno. Ja się cieszę, że będzie można chodzić na Koszyki z moim (zapewne hipsterskim) koszykiem;-)

Więcej zdjęć z Koszyków na fanpage Minta Eats

Bar i Bazar Koszyki
Koszykowa 63
Wtorek-piątek 10:00-20:00
Sobota 9:00-20:00
Niedziela 9:00-17:00
Koszyki na Facebooku

Written by mminta

17/04/2013 at 12:38 pm

Kremowa pasta z awokado

z 2 uwagami

Długa zima solidnie rozbudziła apetyt na wiosnę. Na wszelki wypadek nie sprawdzam prognozy pogody i wychodzę z domu w białych tenisówkach. Na wystawionych przed kawiarnie krzesełkach siedzą otuleni kocami kawosze w słonecznych okularach. Resztki zimy czuć w powietrzu jedynie rano, ale nagrzany słońcem parapet to już coś. Ekspres wydaje zaspany pomruk, a nim się obudzi, zrobię śniadanie
Szkoda czasu.

zdjęcie (2)

Pasta z awokado na żytnim chlebie

Kremowa pasta z awokado
Ta sama pasta, dosmaczona posiekanym chili lub odrobiną zmiażdżonego czosnku i kolendrą świetnie sprawdzi się jako dip do falafeli, zrumienionych w tosterze kawałków pity. Rano wolę ją w łagodniejszej wersji, na kromce świeżego razowca, z plasterkami rzodkiewek.

Składniki:
1 duże dojrzałe awokado (jeśli udało się kupić jedynie twardawe, zawiń je w papierową torebkę i odłóż na jeden-dwa dni w ciemne, przewiewne miejsce)
1 limonka
2-3 czubate łyżki kremowego serka (np. Philadelphia)
świeżo mielony pieprz
gruba sól morska
dodatkowo:
chleb żytni 100 % (na przykład stąd)
1 pęczek rzodkiewek

Awokado przekrój na pół, wyjmij pestkę i ponacinaj miąższ w kostkę, uważając, by nie przeciąć skórki. Wyjmij miąższ łyżką, przełóż do miseczki i skrop kawałki awokado sokiem z limonki (dzięki temu nie ściemnieje). Dodaj serek, dopraw solą i pieprzem i zmiksuj blenderem (ja lubię, gdy pasta nie jest idealnie gładka). Spróbuj pasty i ewentualnie dopraw do smaku.
Kromki chleba lekko opiecz w tosterze, posmaruj pastą i ułóż na wierzchu plasterki rzodkiewek.

————————

Abnormally long winter has finally gone away, leaving me in crave for the spring. Just in case, I am not checking on the weather and leave the house wearing good ol’ white Converses. The chairs in front of cafes are at last occupied by people wearing sunglasses – even though some of them are wraped with blankets. The only crumbs of winter are to be felt in the mornings, but even the windowsill is already splashed with sun and nicely warmed up. The espresso machine is buzzing being awaken so early and until it is ready to work, I will do the breakfast.

Rye toasts with avocado spread
When served for breakfast, I like this spread to be more delicate and creamy. But when spiced up with some chili or garlic it will nicely work as a dip for toasted flatbread or tacos.

Ingredients:
1 big, ripe avocado
1 lime
50 g cream cheese
freshly ground black pepper
Maldon sea salt
wholegrain rye bread (I love the one from here)
1 bunch of radishes

Cut the avocado in half, remove the pit. Cut the flesh into cubes trying not to cut through the skin. Remove the flesh from the skin with the spoon and transfer it into a medium size bowl. Drizzle with some lemon or lime juice so the avocado doesn’t turn dark. Add the cream cheese and blend until smooth. Season up with salt and pepper.
Lightly toast the rye bread slices, spread them generously with avocado cream and top with some sliced radishes.

Written by mminta

13/04/2013 at 4:14 pm

12 kg pomarańczy: Sałatka z pieczonych buraków i pomarańczy

z jednym komentarzem

Jak pokazało życie (nie tylko moje), z kawałkiem bagietki taka sałatka spokojnie wystarczy za obiad.  Słodkie pieczone buraki i kwaskowe pomarańcze tworzą idealną, krwistoczerwoną parę. Do tego kozi ser lub – jeśli macie pod ręką – młody ser z mleka krowiego. Oliwa, sól, pietruszka. Jak pokazało życie, najlepiej jeść na parapecie.

Sałatka z pieczonych buraków i czerwonych pomarańczy

Sałatka z pieczonych buraków i pomarańczy

PS. Robiąc tę sałatkę zorientowałam się,  że właściwie znam każdą osobę, od której pochodzą jej składniki – pomarańcze od Justyny i Andrei, buraki od Pana Ziółko, ser z Mlecznej Drogi, oliwa od Cristiny z Madrytu…Tylko pietruszka jakaś taka anonimowa.

Sałatka z pieczonych buraków i czerwonych pomarańczy
na 2 porcje

Składniki:
2 średnie podłużne buraki (ok. 300 g)
1 duża lub 2 małe czerwone pomarańcze
100 g świeżego sera koziego
1 łyżka posiekanej natki pietruszki (albo – w sezonie na ogrodową – mięty)
2 łyżki miodu
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka soku z cytryny
gruba sól morska
świeżo mielony czarny pieprz
2 łyżki prażonych pestek dyni

Piekarnik nagrzej do 180 stopni.Buraki umyj, owiń w folię aluminiową i włóż do nagrzanego piekarnika. Piecz przez 30-40 minut, aż będą miękkie.
Odwiń buraki z folii, odłóż na chwilę, by przestygły i pokrój na kawałki. Przełóż do naczynia żaroodpornego, skrop 1 łyżką oliwy wymieszaną z miodem, dopraw solą i pieprzem i wstaw do piekarnika na 10 minut, by się zrumieniły.
W miseczce wymieszaj pozostałą oliwę i sok z cytryny.
Pomarańcze obierz i wytnij cząstki z błonek (sok pozostaw). Do miski przełóż buraki, dodaj pomarańcze z sokiem, oliwę z sokiem z cytryny oraz pietruszkę i wymieszaj. Dopraw solą i pieprzem. Posyp pokruszonym serem i pestkami dyni.

Sałatka z pieczonych burajków i pomarańczy

Sałatka z pieczonych buraków i pomarańczy

——————————————————————————————
Basing on my own experience (and not only mine), this salad, paired with some fresh leaven bread or good baguette will work out perfectly as a light lunch. Sweet and earthy roasted beetroots are a fine match to juicy and tangy oranges and the addition of fresh goat cheese gives yet another taste dimension. Add some good olive oil, salt and pepper and you are home. Also, taking from my own experience, that salad tastes best when eaten by the sunny window.

Roasted beets, orange and goat cheese salad

Roasted beets, orange and goat cheese salad

Roasted beets, red orange and goat cheese salad
yields 2 portions

Ingredients:
2 medium size beets (ca.300 g)
1 big or 2 small red (“blood”) oranges
100 g fresh goat cheese
1 tablespoon chopped parsley or really aromatic mint
2 tablespoons honey
2 tablespoons virgin olive oil
1 teaspoon lemon juice
Maldon sea salt
black pepper
2 tablespoons roasted pumpkin seeds

Preheat the oven to 180 degrees Celsius. Wash and dry the beets and wrap them in aluminium foil. Place the beets in the heatproof dish and put into the hot oven. Bake for ca. 35-40 minutes, until tender. Take the beets out of the oven, unwrap and set aside for 5 minutes to cool down. Peel them and cut into chunks. Transfer back into the baking dish, drizzle with 1 tablespoon olive oil mixed with honey, spcie up with sea salt and black pepper and put back into the oven for 10 minutes to roast. Meanwhile peel the oranges and cut them into segments. Mix the remaining olive oil with lemon juice.
Take the roasted beets out of the oven and transfer into the mixing bowl. Wait for 5 minutes for the beets to cool down. Add oranges and parsley, drizzle with orange juice and olive oil with lemon juice and mix. Add pumpkin seeds and crumbles of goat cheese, season with salt and pepper.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 2 200 other followers